Archiwum kategorii ‘ja’
etapy rozwiązywania konfliktów
I Etap – to przygotowanie się do rozmowy na konfliktowy temat, zebranie wszystkich argumentów
II Etap - to początek sprzeczki
III Etap - kłótnia właściwa
- Wysyłanie komunikatu o negatywnych uczuciach.
- Przedstawienie drugiej stronie przedmiotu sporu oraz wysłuchanie strony opozycyjnej
- Wyjaśnienie własnych dążeń, zabiegów, celów
- Przeprowadzenie analizy możliwych rozwiązań (wyłączenie, poddanie się, zmuszenie do ustąpienia, kompromis, integracja – współpraca)
IV Etap – mobilizacja uczuć pozytywnych
Opracowane na podstawie ćwiczeń z psychologii
gdzie?

Tak było jeszcze 2 tygodnie temu. Dziś tylko kałuże, wiatr. Coraz bliżej świąt, a robi się jeszcze cieplej. Słońce przebija się przez chmury i zagląda do mojego pokoju.
coraz bliżej święta
Wszyscy to czują, widzą. Co jest ze mną? Magia tegorocznych świąt w mojej głowie jeszcze się nie zaczęła. Dorosłem, ale do czego? To nie są już lata, kiedy wyczekuję na prezent pod choinką, niszczę piękny papier, którym jest owinięty. Czas mnie zmienił. Zniknął ten dziecięcy urok świąt. Na dodatek siedzą w głowie myśli, projekty, ale brak wykonawcy. Kompletnie mi się nie chce. Kiedy juz złapię ochotę to ucieka ona tak szybko jak się pojawiła. W okół widzę świąteczne ozdoby, mikołaje, choinki i te różne pierdoły. Telefony grają świąteczne melodyjki, na wyświetlaczach tapety z mikołajem albo choinką. I tylko się zastanawiam: gdzie ja żyję?
pocztowa władza
Kiedy tylko zauważę, że muszę iść na pocztę ogarnia mnie złość. Dlaczego tak się dzieje? Wejście na pocztę już pokazuje, że nie jestem w swoim świecie. Są tam ludzie, którzy chociaż przez chwilę będą próbowali mną rządzić. Podchodzę do małego okienka, po drugiej stronie siedzi pani urzędniczka. W jej głowie rodzi się myśl – znowu jakiś gówniarz, cham, darmozjad, nie szanuje mojej pracy. W momencie podejścia jestem już całkowicie zmieszany z błotem. Podaję rachunki, urzędniczka odwdzięcza się szyderczym uśmiechem. Czuję na sobie jej wyższość, to, że ja jestem nikim, tylko małym człowieczkiem, próbującym zapłacić rachunki. A ona? Ona jest wielką panią urzędniczką, należy się jej szacunek, trzeba jej podlegać, w innym przypadku potrafi zrobić ci na złość. Bierze rachunki, wpisuje coś na klawiaturze komputera, robi to szybko, żeby pokazać, że mimo swojego wieku osiągnęła coś trudnego, szybkie pisanie na klawiaturze bez patrzenia na nią. Swoim spojrzeniem wymaga podziwu tego osiągnięcia. Bierze pieczątkę, uderza szybko i bardzo głośno. To jest chyba charakterystyczne dla każdego urzędu pocztowego. Chce zademonstrować swoją siłę i sprawność. Mówi ile mam zapłacić. Daje jej pieniądze. Wydaje mi resztę, dziękuję. Swoim pożegnaniem ponownie wywołuję szyderczy uśmiech na jej twarzy. Za chwilę przekroczę próg tego urzędu, urzędniczka straci swoją władzę nade mną.
…bo trzeba otulić się ciepłem…
Dla jednych ten tydzień się kończy, dla mnie, wręcz przeciwnie, zaczyna. Zbliża się weekend, w którym zjawię się w magicznym miejscu zwanym potocznie szkołą. Kierunek, który sobie wybrałem dużo ode mnie wymaga, więc przede mną jeszcze kilka godzin nauki. Tymczasem za oknem zimowo, tylko słońce delikatnie przebija się przez chmury. Aura wywołuje u mnie wzmożoną senność, dlatego staram się redukować ją litrami kofeiny. Zdarzają się momenty, w których mówię dość, łamię się pod naporem snu. Ta chęć ma ogromną siłę, ale udaje mi się ją przezwyciężyć. Pomagam sobie małym spacerkiem. Nie ma już liści na drzewach, na chodnikach kałuże, wieje silny wiatr. To już ta pora, trzeba wyciągnąć czapkę, szalik, rękawiczki. Trzeba otulić się ciepłem.
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz